ESG bez dostępności to greenwashing. MouthPad obnaża lukę w myśleniu firm.
Firmy coraz sprawniej raportują emisje, różnorodność i ład korporacyjny.
Ale wciąż niemal nikt nie mierzy realnej dostępności technologicznej procesów, na których dziś opiera się praca, edukacja i uczestnictwo w gospodarce cyfrowej.
Jeżeli cyfrowa transformacja nie uwzględnia osób z ograniczeniami ruchowymi, oddechowymi czy neurologicznymi, to nie jest transformacja odpowiedzialna.
To transformacja selektywna.
Przykład? Rozwiązania takie jak MouthPad od Augmental.
Nie „pomagają” one osobom z niepełnosprawnościami w sensie społecznym.
One obnażają fałszywe założenie, na którym projektowana jest większość systemów cyfrowych: istnienie „standardowego użytkownika”.
Inkluzja nie polega na deklaracjach w raporcie ESG.
Polega na projektowaniu interfejsów, które:
– nie zakładają sprawnych rąk,
– nie wymagają pełnej kontroli oddechu,
– nie wykluczają osób z uszkodzeniami neurologicznymi,
– umożliwiają realną pracę, naukę i decyzyjność.
Z perspektywy Związku Pracodawców IZOB to temat systemowy, nie wizerunkowy.
➡️ Audyt ESG, który nie bada dostępności technologicznej, pomija kluczowy wymiar „S”.
➡️ Rekomendacje legislacyjne, które skupiają się wyłącznie na emisjach i raportowaniu, ignorują strukturalne wykluczenie cyfrowe.
➡️ Cyfryzacja usług publicznych i prywatnych bez standardów dostępności tworzy nową, trwałą barierę uczestnictwa w gospodarce.
Dostępność nie jest dodatkiem do ESG.
Jest warunkiem jego wiarygodności.
Jeżeli technologia staje się infrastrukturą życia społecznego i gospodarczego,
to brak dostępu do tej infrastruktury jest formą systemowego wykluczenia – niezależnie od tego, jak zielony jest raport.
#ESG
#Dostępność
#CyfrowaTransformacja
#OdpowiedzialnyBiznes
Źródło: LinkedIn — IZOB